czwartek, 22 grudnia 2016
Z wizytą w Bibliotece w Gogołowie
czwartek, grudnia 22, 2016
Anonimowy
Dnia 20 grudnia 2016 r. uczniowie ze Szkoły Podstawowej z Glinika Górnego klasa IV i V wraz ze swoimi Paniami przybyli z wizytą do Biblioteki Publicznej w Gogołowie. Poznały historię Biblioteki, zasady jej funkcjonowania, układ książek na półkach, a także zasady ich wypożyczania. Dzieci "powędrowały po krainie bajek, baśni i legend" rozwiązując krzyżówki i odgadując ukryte w nich hasła. Spotkanie z Biblioteką zakończono głośnym czytaniem książki z serii Koszmarny Karolek. Spotkanie to miało na celu rozbudzić pasję czytania oraz uczyć rozmawiania o przeczytanych książkach.
środa, 21 grudnia 2016
Biblioteka nieczynna w soboty
środa, grudnia 21, 2016
Anonimowy
24 grudnia 2016 r. (Wigilia), 31 grudnia
2016 r. (Sylwester) oraz 7 stycznia 2017 r. (sobota) Gminna Biblioteka
Publiczna we Frysztaku będzie zamknięta.
niedziela, 18 grudnia 2016
Księgozbiór regionalny
niedziela, grudnia 18, 2016
Anonimowy
Księgozbiór regionalny wzbogacił się o kilka nowych wydawnictw, m. in. w książce "Kulinarne wędrówki po Podkarpaciu: ludzie, miejsca, potrawy" panie z kół gospodyń z naszej gminy prezentują swoje wypróbowane przepisy. Znajdziemy tu przepis na zalewajkę (KGW Glinik Średni), kaszę parzoną z cebulką lub skwarkami (KGW Kobyle), kapustę zasmażaną i zupę szczawiową (KGW Glinik Górny), smalec domowy (KGW Stępina), dżem brzoskwiniowy (KGW Twierdza), kapuśniaczki (KGW Widacz), naleśniki z serem i smażonymi jabłkami (KGW Pułanki), sakiewki z warzywami (KGW Lubla), a na deser rogaliki drożdżowe na zimno (KGW Glinik Dolny). W książce prezentują się również koła z innych gmin powiatu strzyżowskiego. Książkę można wypożyczyć w GBP we Frysztaku i Filiach .
Stowarzyszenie „Pro Carpathia” wydało publikację „Leksykon drewnianej architektury sakralnej województwa podkarpackiego” zawierającą charakterystykę 256 zachowanych w naszym regionie obiektów sakralnych, m. in. znajdujemy informacje o parafialnym kościele rzymskokatolickim św. Katarzyny w Gogołowie i św. Mikołaja w Lubli. Książka jest dostępna w bibliotece we Frysztaku.
piątek, 16 grudnia 2016
Z wizytą w bibliotece publicznej
piątek, grudnia 16, 2016
Anonimowy
5 lat Dyskusyjnego Klubu Książki
piątek, grudnia 16, 2016
Anonimowy
6 grudnia 2016 r. członkowie Dyskusyjnego Klubu Książki spotkali się, aby porozmawiać o książce Romy Ligockiej „Dobre dziecko”. Spotkanie było również okazją do podsumowania 5 letniej działalności klubu. Był tort, wspomnienia wspólnie spędzonego czasu na rozmowach o książce, spotkaniach autorskich, imprezach promujących bibliotekę i czytelnictwo, był Mikołaj, który zostawił prezenty.
Roma Ligocka – „Dobre dziecko”
Na okładce książki „Dobre dziecko” Romy Ligockiej możemy przeczytać: „Okazało się, że wspomnienia – szczególnie te bolesne – mają swoje warstwy i nie wszystkie można odkryć naraz. To, o czym mówię w tej książce, było tak głęboko poruszające, wstydliwe i trudne, że potrzebowałam wielu lat, by dojść do momentu, w którym mogę o tym pisać”. Już po przeczytaniu wspomnianego fragmentu czytelnik, który wie
z „Dziewczynki w czerwonym płaszczyku” o tym, że pisarka przeżyła holokaust, zadaje sobie pytanie, co mogło być na tyle traumatyczne, iż potrzebne było tyle czasu, by autorka mogła się z tym zmierzyć.
Rok 1950. Polska powoli podnosi się z pożogi II wojny światowej. Jednak codzienność mieszkańców wcale nie jest łatwa. Wciąż występują choćby problemy ze zdobyciem żywności, a strach przed nową władzą jest niemal wyczuwalny. Niemniej życie większości ludzi powraca do względnej normalności. Niespełna trzynastoletnia Roma mieszka wówczas w niewielkim, krakowskim mieszkaniu wraz ze swoją mamą Teofilą. Narratorka wkracza właśnie w trudny wiek dorastania, gdy niezwykle ważne jest odnalezienie się w gronie rówieśników. Tymczasem nastolatka czuje się inna niż wszyscy. Wszak jest Żydówką i nie może uczestniczyć w większości wydarzeń, które są codziennością dla jej koleżanek, które spychają ją tym samym na margines. Może jest to poniekąd również kwestia tego, że dziewczyna jest dość skryta, czemu trudno się dziwić, biorąc pod uwagę traumatyczną przeszłość, która czasem powraca w nocnych skoszmarach. Roma znajduje pewne ukojenie w czytaniu książek i rysowaniu, lecz skrywane troski
i problemy wciąż narastają. Pewnego dnia cały świat przyszłej malarki jeszcze bardziej się komplikuje. Dzieje się tak w chwili, kiedy całkowitym przypadkiem odnajduje tajemniczy list, należący do matki.
„Dobre dziecko” to niezwykle bolesna historia o trudnych relacjach matka-córka. Dwie kobiety muszą poukładać swoje życie na nowo. Każda z nich walczy z własnymi demonami. Tosia jest uwikłana w trudny związek i codziennie musi mierzyć się z wątpliwościami, czy postępuje słusznie. W tym czasie jej jedyne dziecko samo musi stawić czoła skrywanej depresji oraz, nieznanej jeszcze wówczas z nazwy, anoreksji. Mogłoby się wydawać, że między bohaterkami nie ma żadnej nici porozumienia, a jednak opisywana sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana.
Integralną częścią publikacji są zapiski z pamiętnika babci autorki. Początkowo wydawało mi się, że ta wstawka służy tylko ukazaniu pewnego kontrastu pomiędzy życiem w latach przedwojennych i powojennych. Codzienność żydowskich elit jawi się tu bardzo sielankowo. To jednak właśnie pośród tych notatek znajdujemy pewną wskazówkę, dlaczego Teofili tak trudno było pokazać jak bardzo ważna była da niej córka. Wszak Anna Abrahamerowa, w odniesieniu do miłości okazywanej m.in. dorastającej Tosi, pisze:
„Już taka jestem całe życie, zamknięta skryta. Nawet dzieci łatwiej strofuję, niż pochwalę”
Pani Roma w charakterystyczny dla siebie sposób opowiada o własnych przeżyciach. Z jednej strony w pełni świadomie ocenia swoje postępowanie, widziane z perspektywy dojrzałej kobiety. Nikogo nie obwinia, a czasem wręcz usprawiedliwia otoczenie. Z drugiej strony oddaje głos przede wszystkim tej cichej, wrażliwej nastolatce. Którą była kiedyś. Doskonale ukazuje przy tym swój mały, osobisty świat, zmuszając czytelnika do próby zrozumienia jej najgłębszych emocji. W tę książkę nie da się wejść z marszu. Potrzeba czasu, by zrozumieć opisaną w niej dziewczynę, której wojna zabrała wszystko, nie oferując nic w zamian.
Wydawnictwo Literackie zadbało o bardzo piękne wydanie tej publikacji. Tekst uzupełniają zdjęcia
z prywatnego archiwum autorki. Ciekawym rozwiązaniem okazało się także wyróżnienie zapisków Anny Abrahamerowej specjalną, dekoracyjną, czytelną czcionką. Jedynym elementem, którego może brakować bardziej dociekliwym czytelnikom jest słowniczek, objaśniający niektóre wyrażenia, użyte w notatkach babci pisarki. Treść, co prawda i bez tego jest zrozumiała, lecz byłby to miły dodatek.
Muszę przyznać, że po lekturze „Dziewczynki w czerwonym płaszczyku” myślałam, że żadna inna książka nie poruszy mnie głębiej. Myliłam się. Może jest to kwestia tego, iż „Dobre dziecko” opowiada o intymnych emocjach, które istnieją gdzieś w głębi nas samych. Każdy przecież pragnie akceptacji oraz bezwarunkowej miłości, lecz nie każdy potrafi wyrazić to tak jak pani Roma Ligocka. Ze swojej strony gorąco polecam tę trudną lekturę wszystkim, choć wiem, że niektórzy odbiorcy nie będą w stanie w pełni wejść w świat uczuć nastolatki. Ta publikacja wymaga po prostu ogromnej empatii, a może nawet choćby częściowego utożsamienia się z emocjami pisarki.
Anna Dral
z „Dziewczynki w czerwonym płaszczyku” o tym, że pisarka przeżyła holokaust, zadaje sobie pytanie, co mogło być na tyle traumatyczne, iż potrzebne było tyle czasu, by autorka mogła się z tym zmierzyć.
Rok 1950. Polska powoli podnosi się z pożogi II wojny światowej. Jednak codzienność mieszkańców wcale nie jest łatwa. Wciąż występują choćby problemy ze zdobyciem żywności, a strach przed nową władzą jest niemal wyczuwalny. Niemniej życie większości ludzi powraca do względnej normalności. Niespełna trzynastoletnia Roma mieszka wówczas w niewielkim, krakowskim mieszkaniu wraz ze swoją mamą Teofilą. Narratorka wkracza właśnie w trudny wiek dorastania, gdy niezwykle ważne jest odnalezienie się w gronie rówieśników. Tymczasem nastolatka czuje się inna niż wszyscy. Wszak jest Żydówką i nie może uczestniczyć w większości wydarzeń, które są codziennością dla jej koleżanek, które spychają ją tym samym na margines. Może jest to poniekąd również kwestia tego, że dziewczyna jest dość skryta, czemu trudno się dziwić, biorąc pod uwagę traumatyczną przeszłość, która czasem powraca w nocnych skoszmarach. Roma znajduje pewne ukojenie w czytaniu książek i rysowaniu, lecz skrywane troski
i problemy wciąż narastają. Pewnego dnia cały świat przyszłej malarki jeszcze bardziej się komplikuje. Dzieje się tak w chwili, kiedy całkowitym przypadkiem odnajduje tajemniczy list, należący do matki.
„Dobre dziecko” to niezwykle bolesna historia o trudnych relacjach matka-córka. Dwie kobiety muszą poukładać swoje życie na nowo. Każda z nich walczy z własnymi demonami. Tosia jest uwikłana w trudny związek i codziennie musi mierzyć się z wątpliwościami, czy postępuje słusznie. W tym czasie jej jedyne dziecko samo musi stawić czoła skrywanej depresji oraz, nieznanej jeszcze wówczas z nazwy, anoreksji. Mogłoby się wydawać, że między bohaterkami nie ma żadnej nici porozumienia, a jednak opisywana sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana.
Integralną częścią publikacji są zapiski z pamiętnika babci autorki. Początkowo wydawało mi się, że ta wstawka służy tylko ukazaniu pewnego kontrastu pomiędzy życiem w latach przedwojennych i powojennych. Codzienność żydowskich elit jawi się tu bardzo sielankowo. To jednak właśnie pośród tych notatek znajdujemy pewną wskazówkę, dlaczego Teofili tak trudno było pokazać jak bardzo ważna była da niej córka. Wszak Anna Abrahamerowa, w odniesieniu do miłości okazywanej m.in. dorastającej Tosi, pisze:
„Już taka jestem całe życie, zamknięta skryta. Nawet dzieci łatwiej strofuję, niż pochwalę”
Pani Roma w charakterystyczny dla siebie sposób opowiada o własnych przeżyciach. Z jednej strony w pełni świadomie ocenia swoje postępowanie, widziane z perspektywy dojrzałej kobiety. Nikogo nie obwinia, a czasem wręcz usprawiedliwia otoczenie. Z drugiej strony oddaje głos przede wszystkim tej cichej, wrażliwej nastolatce. Którą była kiedyś. Doskonale ukazuje przy tym swój mały, osobisty świat, zmuszając czytelnika do próby zrozumienia jej najgłębszych emocji. W tę książkę nie da się wejść z marszu. Potrzeba czasu, by zrozumieć opisaną w niej dziewczynę, której wojna zabrała wszystko, nie oferując nic w zamian.
Wydawnictwo Literackie zadbało o bardzo piękne wydanie tej publikacji. Tekst uzupełniają zdjęcia
z prywatnego archiwum autorki. Ciekawym rozwiązaniem okazało się także wyróżnienie zapisków Anny Abrahamerowej specjalną, dekoracyjną, czytelną czcionką. Jedynym elementem, którego może brakować bardziej dociekliwym czytelnikom jest słowniczek, objaśniający niektóre wyrażenia, użyte w notatkach babci pisarki. Treść, co prawda i bez tego jest zrozumiała, lecz byłby to miły dodatek.
Muszę przyznać, że po lekturze „Dziewczynki w czerwonym płaszczyku” myślałam, że żadna inna książka nie poruszy mnie głębiej. Myliłam się. Może jest to kwestia tego, iż „Dobre dziecko” opowiada o intymnych emocjach, które istnieją gdzieś w głębi nas samych. Każdy przecież pragnie akceptacji oraz bezwarunkowej miłości, lecz nie każdy potrafi wyrazić to tak jak pani Roma Ligocka. Ze swojej strony gorąco polecam tę trudną lekturę wszystkim, choć wiem, że niektórzy odbiorcy nie będą w stanie w pełni wejść w świat uczuć nastolatki. Ta publikacja wymaga po prostu ogromnej empatii, a może nawet choćby częściowego utożsamienia się z emocjami pisarki.
Anna Dral




























