piątek, 24 kwietnia 2020

23 kwietnia jest ustanowiony przez UNESCO Światowym Dniem Książki i Praw Autorskich. „Moc książek powinna być wykorzystywana do walki z izolacją” – podkreśla UNESCO w przesłaniu tegorocznego święta.


„Bardziej niż kiedykolwiek, w czasach, gdy większość szkół na całym świecie jest zamknięta, a ludzie pozostają zamknięci w domach, moc książek powinna być wykorzystywana do walki z izolacją, wzmacniania więzi między ludźmi, poszerzania horyzontów, stymulowania naszych umysłów i kreatywności. Czytając i obchodząc Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich 2020, możemy otworzyć się na innych pomimo dystansu i podróżować dzięki wyobraźni. (...) Tworząc poczucie wspólnoty (…), czytelnicy na całym świecie mogą się łączyć i wzajemnie pomagać w ograniczaniu samotności związanej z kwarantanną” – napisano w przesłaniu UNESCO na tegoroczne święto.
Zapraszamy do czytania wierszy poetów, którzy wyrośli w naszej małej Ojczyźnie. Czytajmy zatem dla przyjemności, dla zdrowia... i dla pisarzy, którzy tworzą przecież z myślą o czytelnikach.
Oto kilka wierszy Przyjaciela Ziemi Frysztackiej profesora Adama Żuchowskiego z najnowszego tomiku „Z Wisłoka wyłowione…”, który ukazał się w kwietniu 2020 r.  (jeden z kilkunastu tomików, które autor podarował bibliotece-czytelnikom). Autor we wstępie do tomiku pisze „Czytanie – to swoisty „połów” opisów, cudzych prawd, słów, określeń. Czytelniku Drogi – jeśli w „mój staw zarzucasz wędkę spojrzenia – oby brało i serdecznie życzę Ci sukcesu!”


Jesteś…


Jesteś rzeką z dziecinnych dni,
co to w serce – jak kamień w wodę,
złotą gwiazdą, która w wodzie lśni,
jak nurt ciemny płyniesz serca spodem.

Jesteś skalny, tatrzański szczyt
z lat niedawnych, bliskich jak wczoraj,
i kwiat róży, co w sercu kwitł
gdy kwitnienia nadeszła pora.

Jesteś troska, uśmiech i łza,
dni – co trwają i co jeszcze będą,
i cierń w sercu, i skała, i mgła
z której Parki srebrne nici przędą.

Greatiam ago…


Dziękuję Ci, Dobry Panie,
za trawy łąk zielone,
za dzikie wino na ścianie,
za psa – co wymachuje ogonem

Za słoneczniki pod płotem,
za kostur wędrowca w rękę
 i nawet za muchę – niecnotę,
co wciąż przerywa mi drzemkę

Dziękuję Ci, Panie, któryś
zasiał kamienie nad rzeką,
dziękuję za tamte pagóry
przykryte mgieł powieką,

Za jarzębinę, za głogi,
za witki wiklin nad wodą
i za bezdroża. I drogi,
co ku bezdrożom wiodą!

Dziękuję Ci, Dobry Panie,
za deszcz i za słońce,
za koguta poranne pianie
i żab wieczorny koncert.

Dziękuję za wiosny, jesienie,
za zimy w śnieżnej bieli,
za koniczyny rumieniec,
lipcowy polonez pszczeli.

Dziękuję za złote łany
z żytem, owsem, orkiszem,
za świerków w wichrze organy,
za ściernisk jesienną ciszę!

Żeś gwiazd rozzłocił tyle
w ciemnych nocy kędziorach
i za tą wiersza chwilę,
kiedy dziękczynień pora!

Że ścieżkę życia skracam
to z lękiem, to z odwagą,
że uciekam… i wracam -
dziękuję! Gratiam ago



  Wisłokowi


I cóż z tego, że innych rzek tyle,
że to twoje siostry, twoi bracia?
Myśmy szczęsną z chwil wybrali chwilę
i na twoim brzegu przyszli na świat.

Lata biegły – przetośmy przywykli
i ten nurt był sercu najbliższy,
a tam dalej, gdzie gęstwiny wiklin
ile jeszcze było toni i bystrzyn?

Ile blasków, mroków, półcieni,
ile płycizn, szutrowisk i głębin?
Ile wielkich szerokich przestrzeni,
ile małych, ukrytych tajemnic?

Jeszcze dalej, gdzie już świata krańce,
gdzie horyzont – jak otwarte okno,
tam pagóry stawały na palce,
by księżyca czubami dotknąć.

Byłem sam. Tylko ja i one,
więc się nie dziw, niech cię to nie gorszy,
że cisnąłem dziecinny pierścionek
w wir, w korzenie wiklin i olszyn.

Tobie młodość swą oddałem, wodo,
twojej pierścień powierzam opiece
i choć losy w inne strony wiodą -
pozostanę wierny mej rzece.




Księżycowa uliczka


Pytałem pewnego mędrca
i dał mi na to słowo,
że każde miasteczko serca
ulicę ma księżycową!

Frysztak ma kilka: – jest „Nowa”,
„Księdza Blajera” i „Schodki”,
lecz która z nich „Księżycowa”?
O mój Ty Boże Słodki!

Pomyślą, że źle mam w głowie,
gdy zadam takie pytanie
i nikt mi nie odpowie –
tacy są Frysztaczanie!

Że problem ten żre jak kobra,
jakiegoś fortelu się chwycę,
i w dniu Rady Gminnej obrad
takie pytanie przemycę!

Jak planowałem – przemycam,
miast odpowiedzi – cisza,
bo o Uliczce Księżyca
nikt we Frysztaku nie słyszał!

A tu wystarczy – od biedy,
gdy pełnia – pój
ść rynkiem na spacer,
bo księżycowe są wtedy
wszystkie uliczki frysztacze!



Budzenie ze snu

Dość ociągań, wątpliwości, wykrętów,
kiedy zabrzmi w łozach ptasia fletnia –
w nadwisłoczną dolinę powędruj,
przez zielone pokoje kwietnia.

Rzeka ze snu już zbudzona prawie,
rybią łuską srebrzy się na dnie,
na gałązce olchy serce zawieś
chociaż krucha – nie bój się, nie spadnie!

Dywan łąk wiośniany i mokry,
wiatr obłokom czupryny strzyże.
Cóż, że pagór w płaszcz buków się okrył?
I ty zbudź się, kwietnij, podejdź bliżej!


                                                                                      Adam Żuchowski


Autor w tomiku zamieścił zdjęcia, które otrzymał od Joanny Pasek.
Dziękujemy za wiersze, które będą nam towarzyszyć na frysztackich ścieżkach życia i pozostaną
z nami na zawsze.
 





0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Twitter Delicious Facebook Digg Stumbleupon Favorites More

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | GreenGeeks Review