wtorek, 9 lutego 2016

Agata Kołakowska – „Wszystko co minęło”

Kolejny rok spotkań Dyskusyjnego Klubu Książki rozpoczęliśmy książką Agaty Kołakowskiej – „Wszystko co minęło”.
„Uciec pociągiem od przyjaciół,
Wrogów, rachunków, telefonów (…).
Zostawić łóżko, ciebie, szafę,
Niczego mi nie będzie szkoda.
Zegary staną niepotrzebne,
Pogubię wszystkie kalendarze”.

Powyższy fragment tekstu piosenki „Remedium”, stworzony przez Magdalenę Czapińską, ukazuje pewnego rodzaju tęsknotę, która towarzyszy niemal każdemu z nas. Kto choć raz nie zapragnął rzucić wszystkiego i wyjechać tam, gdzie nikt go nie zna? W końcu bliscy tak często nas nie doceniają, szef w pracy gnębi, a sąsiadka nie mówi nawet dzień dobry. Tak mówimy w chwilach zwątpienia, ale gdyby ktoś zapytał, czy jesteśmy gotowi natychmiast opuścić miejsce, gdzie mieszkamy, większość osób pewnie powiedziałaby nie. Oczywiście są sytuacje, gdy jedynym wyjściem jest ucieczka, niemniej zwykle nie jesteśmy w stanie postawić grubej kreski i odciąć się od przyjaciół i rodziny. Są jednak ludzie, którzy nie mają nic do stracenia, bo ich życie to jedynie ból doświadczany od najbliższych. Wtedy łatwiej zmienić otoczenie i zacząć wszystko od nowa. O takiej chwil opowiada Agata Kołakowska.
Justyna przybywa do stolicy z jasnym planem na siebie. Nikomu już nie zaufa i na zawsze zapomni o przeszłości. To jedynie wyjście, jeżeli nie chce zostać znów zraniona. Będzie żyć po swojemu. Zbyt długo dbała o innych, a nie dostawała nic, by wierzyć w bezinteresowność. Szkoda tylko, że nikt nie potrafi wymazać jej wspomnień. Dziewczyna bardzo zazdrości niedawno poznanemu Borysowi, który zmaga się z amnezją, iż zaczyna nowe życie z czystą kartą. Mężczyzna nie może zrozumieć postawy koleżanki, gdyż oddałby wszystko, aby mieć pewność, że naprawdę kiedyś kochał żonę, o czym ta cały czas go przekonuje. Tymczasem, młoda anglistka znajduje pracę w niewielkim biurze tłumaczeń i wprowadza swój plan w życie. Wszystko jednak zmienia się, kiedy przed drzwiami dziewczyny pojawia się dawno niewidziany ojciec i prosi o wybaczenie.
Gombrowicz udowadniał w „Ferdydurke”, że każdy ma swoją „gębę”, pod którą kryje prawdziwego siebie. Agata Kołakowska mówi to samo przez pryzmat swoich bohaterów. Nikt tu nie jest taki, jakim się wydaje. Każdy boi się obnażenia swoich traum i lęków. Niemal wszystkie z nich wiążą się z przeszłością konkretnych postaci, która kładzie się cieniem na ich wybory w teraźniejszości. Najbardziej złożona jest historia Justyny. Gdy ją poznajemy, kreuje się na silną egoistkę. Czytelnik ma jednak okazję poznać tajemnicę zeszytu w twardej oprawie, gdzie odkrywa zapis trudnego, rodzinnego przeżycia, jakie daje nieco inne spojrzenie na zachowanie głównej bohaterki. Nie można jednoznacznie ocenić zagubionej dziewczyny, która miota się między skrajnościami. Z jednej strony czuje, iż ma prawo nie liczyć się z innymi, ale okazuje również niespotykany altruizm w stosunku do podopiecznych hospicjum.
Według mnie, „Wszystko, co minęło” to powieść o poszukiwaniu „złotego środka” między własnymi potrzebami a życiem w społeczeństwie, gdzie trzeba współpracować z innymi. To szczególnie ważne, by pomagać nie zapominając o sobie. Tłumaczka doznaje skutków tego, czego doświadczyła w trakcie życia z niedojrzałą siostrą i matką, która nigdy nie pogodziła się z nagłym odejściem męża. Tylko, czy nieszczęśliwe dzieciństwo może być usprawiedliwieniem dla egoistycznych poczynań bohaterki?
Muszę przyznać, iż nie udało mi się polubić Justyny, choć współczułam jej, gdy zmagała się z wewnętrznymi rozterkami. Za jedyny zarzut powieści uważam opis relacji anglistki ze współpracownikami. O ile odbiorca ma wgląd w przyczynę oziębłości dziewczyny, o tyle znajomi z biura nie wiedzą o niej praktycznie nic, a jednak to nowej koleżance wyjawiają swoje największe sekrety. Skąd takie zaufanie do kogoś, kto ewidentnie nie dąży do zacieśnienia relacji? Pomijając jednak tę kwestię, trzeba przyznać, że autorka świetnie wykorzystała aspekt wspomnień postaci drugoplanowych, aby pokazać, iż czasem pozornie nic nieznacząca rozmowa może być zapalnikiem wielu zmian. Justyna najwięcej uczy się, poznając problemy innych. To stymuluje ją do przemyślenia spraw, przed którymi uciekała. „Wszystko, co minęło” Agaty Kołakowskiej to także książka o tym, iż nie wolno oceniać innych po pozorach, bo nasz osąd może być niesprawiedliwy. Pomimo moich zastrzeżeń książka powinna przypaść do gustu osobom, lubiącym prozę obyczajową z małą domieszką aspektów psychologicznych.

                                                                                                         Anna Dral







0 komentarze:

Prześlij komentarz

Twitter Delicious Facebook Digg Stumbleupon Favorites More

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | GreenGeeks Review